poniedziałek, 26 maja 2014

Dlaczego chcę być na niego wściekła?


Kilka naszych myśli na ten temat:
 Po przeczytaniu tego rozdziału doszłam do wniosku, że bardzo często sama się nakręcam. Gonitwa myśli w mojej głowie sprawia, że w rezultacie sama sobie utrudniam życie, a Pan zachęca nas, abyśmy wybaczali pierwsi, szybko i zupełnie: „Niech zniknie spośród was wszelka gorycz, uniesienie, gniew wraz z wszelką złością. Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni. Przebaczajcie sobie tak, jak Bóg wam wybaczył w Chrystusie”. Ef 4, 31-32 Moja mama zawsze pilnowała, abyśmy jako rodzeństwo szli spać w zgodzie, mi nie zawsze z mężem się to udaje, choć jestem przekonana, że w ten sposób buduje się bliskość z drugą osobą.
**
Wydaje mi się, że po prostu lubię wyładować złość na mężu, on jest najbliżej, więc najłatwiej mi na nim rozładować wszystkie moje frustracje, w głębi serca czuję jednak, że tak naprawdę wcale tego nie chcę, bo to tylko pogarsza sytuację. Staram się więc nad sobą pracować. Jak jest we mnie wulkan złości staram się dać sobie trochę czasu, aby się uspokoić. Często chcę mieć rację za wszelką cenę, forsuję swoje zdanie, chcę, aby mąż je uznał. Trudno mi jednak przyjąć punkt widzenia męża, nie potrafię odpuścić i w rezultacie dochodzę do wniosku, że oczekuję od męża czegoś, czego sama nie jestem mu w stanie dać.
***
Umiem pohamować swoją złość w kontaktach z obcymi, tylko do osoby mi najbliższej jestem agresywna bez ograniczeń, wówczas to moje JA jest w centrum. Wiem, że to źle, nie oddawałam tego do tej pory Panu Bogu, modlę się o to, aby Pan przemienił moje serce.
**
Ja jestem choleryczką i lubię się wściekać, bo pozostanie w gniewie jest łatwiejsze gdy trwam w gniewie nie ma sensu przekonywanie mnie do czegokolwiek, denerwują mnie małe rzeczy, ostatnio strasznie wkurzyłam się na męża, bo ugotował makaron-świderki do rosołu (jak można zrobić coś takiego pomyślałam, przecież zawsze do rosołu są nitki). A Chrystus nakazuje nam wybaczać 77 razy,
Niech nad naszym gniewem nie zachodzi słonce”, gdy o to rozważam staram się wybaczyć choćby w myślach, każda sprzeczka to ogromna strata, bo wówczas nie modlimy się razem.
**
Podjęłam modlitwę, aby przebaczyć, to bardzo pomaga, bo gdy modlisz się za daną osobę nagle patrzysz na nią inaczej, bardziej przychylnie, o dar przebaczenia możemy prosić w modlitwie. Istotą sprawy jest komunikacja, aby mówić drugiej osobie, co jest dla mnie ważne, a nie po prostu nakręcać się w swojej złości, bo to odcina drogę porozumienia. Kiedyś prowadziliśmy z mężem zeszyt dialogu, to pomagało zrozumieć drugą stronę, dawało też upust emocjom.
Jak jestem wściekła to umysł jest zamknięty na szukanie winy w sobie, ucinam rozmowę jakbym rzucała słuchawkę, nie daję dojść do głosu drugiej stronie, a sama nie lubię być tak traktowana, tylko dialog przyniesie rezultat i najlepiej reagować jak najszybciej.
**
Ja mam problem z przebaczaniem, bo u mnie w rodzinie nie rozmawiało się ze sobą, wszystkie problemy zamiatało się pod dywan, zamiast je wyjaśnić. Gniew pomaga mi znosić moją bezsilność wobec sytuacji, bo inaczej czuję się jak ryba na piasku. Mimo to wydaje mi się, że czasem nie warto rozmawiać , roztrząsać spraw, ale po prostu przebaczyć, bo osoba, która przebacza jest po prostu piękna, widać to po rysach twarzy, kto zapamiętuje się w gniewie traci, bo ten gniew w nim pracuje i niszczy go. Ludzi opanowanych przez złość rozpoznajemy przecież po wygładzie fizycznym. Złość to zemsta na własnym zdrowiu.
Uważam, że codzienne czytanie Pisma św. przemienia człowieka, wycisza nas i pozwala rozumieć, co w życiu jest najważniejsze jest taki projekt promowany przez duszpasterstwo MOST, aby w 3 lata przeczytać całe pismo św. http://www.most.salezjanie.pl/ps/ SŁOWO, codzienne z nim obcowanie może pomóc nam w przemianie, gdy się złościmy zostawiamy duże pole do działania szatanowi , mu przecież zależy na tym, aby rozwalić nasze małżeństwo.


**
Mimo, że staramy się godzić do zmierzchu często moje emocje nie opadają i trudno nam się razem modlić (szatan ma się z czego cieszyć), często następuje eksplozja i wyżywam się na mężu bez zahamowań. Dlatego jest tak ważne, aby wyjaśniać wszystko na bieżąco i wymazać wszystkie urazy, np. w dzień swojego ślubu raz w miesiącu prowadzić dialogi małżeńskie, rozmawiać i wyjaśniać, co jest trudne, to bardzo służy wzajemnemu zrozumieniu.
**
Nigdy nie pamiętam, aby moi rodzice chowali urazę, były emocje krzyki, kłótnie, czy nieporozumienia, ja sama bardzo pyskowałam i nie byłam za to jakoś bardzo surowo karcona, ale nie zdarzały się ciche dni, rodzice szybko sobie wybaczali, pomocą był na pewno łagodnych charakter mamy.
Przebaczenie to akt nadprzyrodzony, ma jednak zasadnicze znaczenie, a by przerwać błędne koło wzajemnych zranień. Zanim przebaczymy innym trzeba przebaczyć sobie, pamiętać o tym, że Chrystus poniósł nasze grzechy na drzewo krzyża, abyśmy przestali być uczestnikami grzechu i żyli dla sprawiedliwości. Wołajmy do Pana: stwórz we mnie Boże serce czyste i odnów we mnie moc Ducha, Boże moją ofiarą jest duch skruszony, pokornym i skruszonym sercem Ty Panie nie gardzisz. Trzeba pamiętać, że nam zostały darowane winy darmo możemy więc radować się z miłosierdzia Bożego i w tym duchu wybaczać innym.
Często słyszymy w duszy Boży głos, który nas napomina, nie można go lekceważyć. Starajmy się wybaczać mężowi niezwłocznie, bo pielęgnowanie gniewu okrada z pokoju mnie i męża. Często widzimy tylko przewiny drugiej strony, a nie widzimy swoich. Eksplozja naszego gniewu i pretensji nie poprawia sytuacji, to przebaczenie uzdrawia.
**
Zły duch uderza w jedność małżonków, wmawia, że niemożliwa jest stała więź, zasiewa zwątpienie, podcina wysiłek, aby pozostać wiernym na dobre i na złe. Pan jest łaskawy i pełen miłosierdzia. By trwać w jedności potrzebne jest miłosierdzie, które nie zapamiętuje się w sporze i nie płonie gniewem na wieki. Potrzebna jest postawa prawdy, w której Pan może i chce nas uświęcać.
Panie Jezu dziękujemy za Twoje uniżenie i upokorzenie, które otworzyło nam drogę do chwały, za Twoją boską pokorę i łagodność, które zdemaskowały pychę i przemoc tego świata. Daj nam łaskę, abyśmy stale przed oczyma mieli Twój krzyż, bo tylko on pozwoli nam zachować nadzieję w chwilach upodlenia i słabości. O. J. Augustyn







wtorek, 22 kwietnia 2014

Zaproszenie na kwietniowe spotkanie żon


Drogie Żony zapraszamy na kolejne już spotkanie
23 kwietnia 2014, godz. 17.00
Tym razem spotykamy się w Fundacji Evangelium Vitae we Wrocławiu, ul. Rydygiera 22-28

Czytamy rozdział:
"Czy jest możliwe, by razem wzrastać, gdy wszystko się rozpada?" odpowiadamy na pytania ze studium biblijnego str. 304-313

Zapraszamy również na
Mszę w intencji naszych małżeństw:
Aby Pan Jezus był na pierwszym miejscu w naszych rodzinach.
o godz. 16.00
w Kościele Uniwersyteckim we Wrocławiu

środa, 16 kwietnia 2014

Sałatka z chińskim makaronem

Bardzo pyszna i mega szybka w przygotowaniu. Zaskakuje smakiem.

Składniki:
Dwa opakowania makaronu z zupek chińskich
Puszka kukurydzy
Papryka czerwona pokrojona w kostkę
Ogórek długi pokrojony w kostkę
Biała część pora, pokrojona w półksiężyce
Majonez do połączenia składników.

Przygotowanie:
Wszystkie skladniki połączyć, ewentualnie doprawić solą i pieprzem wg upodobania.
Smacznego!

Życzenia świąteczne


Z okazji zbliżających się Świąt Zmartwychwstania Pańskiego życzymy wiary, nadziei i miłości oraz aby Zmartwychwstały Chrystus był w naszych rodzinach na pierwszym miejscu. Radosnego Alleluja!

niedziela, 13 kwietnia 2014

O radosnym i udanym seksie

Jak to jest się ze mną kochać?
Czy Twój mąż mógłby powiedzieć, że kochać się z Tobą jest cudnie? Prawdopodobnie 100 % odpowiedzi brzmiałaby: tak. Dla większości czy nawet wszystkich mężczyzn współżycie jest dość przyjemnym przeżyciem.
Ale czy Ty mogłabyś powiedzieć, że uwielbiasz kochać się ze swoim mężem i z utęsknieniem czekasz na Wasze spotkanie? Niestety odpowiedzi nie są tak jednoznaczne, bo i przyczyny niezadowolenia z podjętego współżycia są różne.
Może i Ciebie, droga Żono dotyka któraś z poniższych przyczyn, które blokują Cię na radosne, pełne oddania, ciepła, czułości, bliskości, zaufania, rozkoszy doznania: brak pracy, strach przed zajściem w ciążę, poród, ciąża, różnica potrzeb w częstotliwości zbliżeń między mężczyzną a kobietą, rozbudzanie nadmiernych oczekiwań, opinie i zasłyszane poglądy od innych np. że stosunek powinien trwać godzinę i jeżeli tak nie jest, to obawa o to czy robimy coś nie tak, czy też bolesność podczas współżycia, posiadanie przeszłości seksualnej, traktowanie seksu jako coś grzesznego, angażowanie się w różne aktywności, niestety także i kościelne, które odsuwają męża w sferze erotyki od siebie. Zabawnie opowiadał o tym ksiądz Pawlukiewicz w jednym ze swoich kazań. Mąż proponuje współżycie, a żona różaniec tajemnice bolesne. I z całym szacunkiem do modlitwy zwrócił uwagę, że każdy stan ma swoje powołanie. Osoby konsekrowane są w pierwszym planie powołane do modlitwy, natomiast małżonkowie powinni koncentrować się na swoich obowiązkach względem siebie i rodziny.
Mam dla Ciebie dobrą nowinę. Nie musi tak być! Jest w Tobie seks, który po prostu możesz w sobie na nowo odkryć. Musisz tylko zrobić jeden krok: wzbudzić w sobie CHCENIE otwartości, poprawy, pracy, znajdowania czasu na bliskość, zmagania się ze swoimi lękami, niechęciami, egoizmem... Bo przecież w głębi serca jest pragnienie bycia blisko...
Sfera seksualna, choć tak obecna na co dzień w naszym społeczeństwie, rzucająca się w oczy w reklamach, ubiorze, zachowaniach widocznych na ulicy, jest mimo wszystko wciąż tematem tabu.
Nawet z naszych wypowiedzi na dzieleniu podczas spotkania żon wynika jasno, że w naszych domach rodzinnych bardzo rzadko rozmawiało się na temat seksu, był to temat tabu, większości z nas nie zostało przekazane, że seks to coś przyjemnego. Z powodu niedoinformowania wiedzę czerpałyśmy z prymitywnych, łatwo dostępnych gazet typu Bravo Girl, w których kreowane było fikcyjne wyobrażenie na temat płciowości i relacji między chłopakiem a dziewczyną.
Rodzice tylko jednej z nas celebrowali wieczorne wyjścia do sypialni i miała takie poczucie, że dzieje się tam coś pięknego i niezwykłego i wydawało się jej, że rodzice kochają się codziennie...
Powszechnie uważa się, że jeżeli osoby trochę starsze całują się na ulicy, to na pewno nie jest to małżeństwo. Być może bierze się to stąd, że rodzice nie okazują sobie czułości na co dzień, rzadko widać małżonków z zaawansowanym stażem małżeńskim trzymających się za rękę, więc bliskość między mężem a żoną nie jest traktowana jako coś oczywistego i naturalnego. Bycie w małżeństwie jest jakąś formą bycia obok siebie ale nie ze sobą. Bycie ze sobą jest zarezerwowane dla nocy. Natomiast namiętność kojarzona z kochankami, często narzucana nam w medialnym obrazach mówi, że oto ta pani z tym panem teraz się kochają i spędzają romantyczne chwile w swoich objęciach.
Wniosek pierwszy: Jeżeli jesteś mamą i chcesz, aby Twoje dzieci wzrastały w przekonaniu, że bliskość między mężczyzną a kobietą to coś pięknego, że Ty i Twój mąż kochacie się – nie szczędźcie sobie uścisków, buziaków, przytuleń, zadbajcie o to by spać we wspólnym łóżku, chodzić ze sobą za rękę... Aby przygotować się do rozmowy z dziećmi na temat seksualności, sama czytaj i dowiaduj się jak to robić. Lepiej jest, gdy wiedzę na temat sfery seksualnej, może nawet nieumiejętnie, ale przekaże rodzic niż ulica. Pomysłów może być wiele: kupuj wartościowe książki, podsuwaj ciekawe artykuły, czy czasopisma, mów o rytmie płodności swym dorastającym dzieciom, stwarzaj klimat otwartości zadając pytania zachęcające do dzielenia. Próbuj przełamywać tabu, dać dzieciom to czego Ty, być może od swoich rodziców nie dostałaś.
Wniosek drugi: idąc z mężem za rękę i przytulając się do niego w miejscach publicznych możesz stać się świadectwem pięknej miłości w wierności. Mnie osobiście za każdym razem porusza widok staruszków idących za ręce. Ale co tam świadectwo przed innymi Bycie blisko siebie w różnych sytuacjach, na pewno sprzyja otwartości na podejmowanie współżycia.
Dobry seks w małżeństwie nie bierze się z nikąd. Trzeba na niego zapracować. Po pierwsze należy zadbać o dobre relacje między sobą, a po drugie o miejsce i czas. Ważne jest tworzenie przyjaznej atmosfery między sobą na co dzień. Trudno jest sobie wyobrazić wzajemną otwartość na siebie, kiedy jest się pokłóconym.
Seks nie musi być za każdym razem romantyczny. To jest niestety wyobrażenie filmowe. Owszem czasem nastrój pomaga w osiągnięciu, że tak powiem „chęci”, ale doświadczeniem różnych żon jest to, że tworzenie skomplikowanych rytuałów, czasem przeszkadza w przeżywaniu bliskości, a nie pomaga, bo tworzy pewne napięcia, komplikuje, stawia w nowej niezręcznej sytuacji, pochłania energię. Ciekawe, że udany bywa seks taki po prostu, wtedy gdy jesteśmy na siebie otwarci. Z drugiej strony czasami ustalone z góry rytuały i rutyna mogą stać się męczące. Eksperymentowanie w łóżku z własnym mężem nie jest niczym złym. Także zdecydowanie się na seks spontaniczny może dać dużo radości.
To bardzo trudne, ale bardzo dobre, kiedy rozmawia się ze sobą na temat swoich oczekiwań, doznań i marzeń w dziedzinie seksu. To jest przede wszystkim sztuka łamania tabu. Ale tak trzeba, bo skąd ma mąż wiedzieć, co Tobie sprawia przyjemność, albo przykrość. Dla mnie wielkim odkryciem była pewna rada ojca , który przekazywał tajemną wiedzę na temat współżycia swojemu synowi przed nocą poślubną. Mówił mniej więcej tak: Kładziesz się na wznak, twoja żona obok, wtedy mówisz: miłości, wyciągasz rękę i kładziesz na jej pępuszek, a potem niech ona dalej prowadzi...Może brzmi to trochę zabawnie, ale jak dla mnie było zaskakujące to, że w łóżku nie tylko mąż może prowadzić, ale najlepiej by robiła to żona. Dla mężczyzn orgazm jest łatwo osiągalny, dla kobiety czasem nieuchwytny i to nie nikt inny, tylko ona może wskazać swojemu mężowi miejsca, w których jest w stanie osiągnąć niebo. Ona może, a nawet powinna mu podpowiedzieć co jest przykre czy bolesne, a co sprawia jej przyjemność. A mądry mąż powinien to przyjąć bez ujmy na honorze. Na seks trzeba mieć czas. Bardzo ważne jest zadbanie o to by nie być zmęczonym. Pomocą może być np. umawianie się na współżycie i takie zaplanowanie w tym dniu czasu by nie być zbytnio przepracowanym. Bycie z mężem czy żoną dla budowania jedności małżeńskiej powinno być priorytetem.
Doświadczeniem większości z nas jest także to, że życie zgodnie z naturalnym rytmem płodności zbliża do siebie. Oczekiwanie, okresy płodne wzmagają apetyt, Pan Bóg to naprawdę świetnie wymyślił. Poznanie swojej płciowości i płodności oraz wtajemniczenie w nią męża pozwala na odpowiedzialne podejmowanie współżycia, usuwa lęki przed niechcianą ciąża, sprawia, że małżeństwo nie musi stosować metody „na paprotkę” (dla tych którzy nie wiedzą, jak rozpoznać czy dziś możemy współżyć czy nie podpowiem, że żona musi kupić paprotkę i postawić w oknie, kiedy ma być współżycie paprotkę ustawia po prawej stronie okna, a kiedy nie to po lewej :))) Życie w zgodzie z naturą odciąża kobietę od decydowania i odmawiania mężowi współżycia, nie czyni ją dyspozytorką seksu. Mąż, który zechce wiedzieć, kiedy jest możliwe współżycie, po zapisanych obserwacjach szybko zorientuje się w jakim okresie jest jego żona, i jeżeli małżonkowie nie będą planowali powiększenia rodziny, nie będzie nalegał na bliskość fizyczną w okresie płodnym. Ten czas jest wtedy po to, by zainwestować w budowę bliskości między sobą na różnych innych poziomach: duchowym, psychicznym, emocjonalnym. Zbliżając się do siebie w ten czysty i bezinteresowny sposób, małżonkowie zwiększają szansę na dobre, pełne zrozumienia oddanie się sobie nawzajem w okresie niepłodności. Jest decyzją obojga.
A kiedy myślisz, że nie da się już w Twoim współżyciu nic polepszyć, że to się nigdy nie zmieni, nie podupadaj na duchu. Proś Boga. Wzywaj Ducha Świętego, jak w dniu waszych zaślubin: O Stworzycielu Duchu przyjdź... On Tobie podpowie co zrobić. Powierzaj sferę seksualną Bogu, jak inne swoje działania i osoby: pracę, dzieci, słabości i zwycięstwa. Również i o dobry seks możesz się modlić, by była to dla Was sama radość, a nie obowiązek. Relacja seksualna naprawdę może stać się źródłem wspólnej radości.
Trzeba tylko chcieć!

opracowała M i E

piątek, 21 marca 2014

Boże powołanie żony - być Ezer

Dzielimy się odpwiedziami w formie listów do róznych ważnych nam kobiet,
na temat naszego rozumienia Bożego powolania żony jako
Ezer - pomocy dla swego męża.

***
Kochana Madziu,
pragnę podzielić się z Tobą rozważaniami na temat roli żony.  
Jak zapewne pamiętasz, studiowałaś wszak teologię,  
rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam.
Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego. Rdz. 2, 18  
Pan Bóg jasno okreslił naszą rolę. Kilka lat temu, gdy rozwijałam swoją karierę zawodową jako szef, pełniłam też rolę przywódczą w domu. Mój mąż Piotr w pewnym sensie chętnie oddał mi pole, bo kto podejmuje decyzje ten ponosi odpowiedzialność. Słowo pomoc nie kojarzy się dobrze, raczej z kimś drugiego gatunku, trzeba jednak Bożej mądrości, aby zrozumieć, że Pan Bóg to wszystko lepiej obmyślił, niż nam się wydaje.  
Po pierwsze słowo POMOC z hebrajskiego EZER to jedno z imion BOGA,  
Tyś Boże P O M OCĄ sierocie Ps. 10, 14
On POMOCA i tarczą naszą ps 33, 20
BÓG ojca mego był POMOCA moją Wj 18, 4
Dla mnie oprócz tego, że pomoc jest KIMŚ o niezwykłej wartości to zyskuje jeszcze jedno, "Pomoc" jest tylko (aż) wsparciem dla swojego mężczyzny, EZER nie musi dźwigać ciężarów, bo uczyni to mąż- przywódca. Nasze zadaniem jest go wspierać, w każdym małżeństwie wygląda to inaczej, czasem potrzebne jest dobre słowo, czasem wyrażenie uznania, dobry obiad, stworzenie miłej domowej atmosfery, aby mąż po pracy (walce) czuł się bezpiecznie. Ja staram się odkrywać w jaki sposób mogę być EZER dla swojego wyjątkowego mężczyzny. Tobię życzę tego samego.
Ściskam Cię
G.


***
Cześć Agnieszka,
piszę do Ciebie ponownie, by podzielić się z Tobą moim kolejnym odkryciem dotyczącym powołania żony, czyli mnie i Ciebie.
Znasz pewnie fragmenty ze słowa Bożego, które mówią o Panu Bogu, że jest On naszą pomocą, np.: Pan moją pomocą i tarczą Ps 33,20; pomocy moja przybądź mi na ratunek Ps 22,20 i in. Jednocześnie Pan Bóg stwarzając kobietę nazwał ją tak samo "uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc" Rdz 2,18. Z języka hebrajskiego to znaczy ezer. W Starym Testamencie słowo to występuje 21 razy i prawie zawsze odnosi się do Pana Boga. Czyli Pan Bóg nazwał kobietę jednym ze swoich imion - ezer, czyli pomoc.
Patrząc w tym kontekście widzę, że jest to dla mnie zaszczyt i zadanie. Widzę też jak wielkie i odpowiedzialne to zadanie. Zastanawiam się jak ja mogę być pomocą dla Piotrka. Po raz kolejny odkrywam jak potrzebne jest do tego moje zainteresowanie nim, tym co robi w danym czasie, co przeżywa, czy z czym się zmaga. Widzę jak ważna jest tu rozmowa i komunikacja, bo dzięki temu mogę coraz lepiej i głębiej go poznawać, lepiej go rozumieć, a przez to mogę być dla niego lepszą pomocą.  
Chciałabym być przy Piotrku zawsze, żeby wiedział, że go wspieram, że może mi ufać, bez względu na uczucia i emocje jego czy moje, tak jak Pan Bóg jest stale przy mnie gotów mi pomagać, że niczego mi nie wytyka, nie wypomina, ale jest otwarty, przebaczający, kochający i stale wyciąga do mnie rękę. I widzę też coraz bardziej, że potrzebuję się o to modlić, by taką się stawać. Potrzebna mi modlitwa, by przez nią Pan Bóg mógł mi pomagać i mnie przemieniać, a jeśli tego potrzeba to również by Pan Bóg przemieniał mojego męża. Ale by Pan Bóg to robił, a nie ja, bo mi i tak się to nie uda, a przysporzy mi zapewne więcej udręk i rozczarowań, że Piotrek nie jest taki jakbym chciała ;))) Zaczęłam ostatnio czytać książkę "Moc modlitwy żony" Stormie Omartian - polecam!!! - i dzięki temu coraz bardziej to do mnie dociera, oraz słowa, modlitwy "zmień mnie Panie" - widzę jak bardzo to JA potrzebuję zmiany i też jak bardzo potrzebna jest moja modlitwa mojemu mężowi, to jest być może największa pomoc jaką mogę mu dać...
Rozpisałam się... No właśnie, widzę, że żeby stać się pomocą dla mojego męża potrzebuję o to prosić Pana Boga - żebym na co dzień wypełniała to do czego mnie powołał - bym była pomocą i by było to moją radością,a nie udręką, albo wywyższaniem się albo oczekiwaniem tylko na pomoc męża. Wiem i wierzę, że jest to możliwe właśnie mocą Pana Boga, tym że pozwolę Mu się przemieniać i prowadzić. Chcę uczyć się od Boga, który jest miłością, stałością, cierpliwością, pomocą...bo mi tego potrzeba :)))
Z pozdrowieniami i uściskami
--
A
Ps. Życzę Ci byś i Ty odkrywała w Swoim życiu jak cudownie i pięknie jest pomagać swojemu mężowi. By Twoją pomocą i siłą (tarczą) był Pan Bóg każdego dnia. I myślę, że przez to Pan Bóg może czynić cuda - i w Tobie, i w Twoim mężu i wokoło...a przede wszystkim w Tobie :))) Buziaki! I do napisania i usłyszenia:)


***
Kochana Łucjo, Bóg stworzył nas jako kobiety dał nam w ten sposób niezwykłe zadanie. Jako najlepsze na świecie ekspertki mamy być pomocą dla swoich mężów. Tak jak Bóg wspiera każdego człowieka nie oczekując nic w zamian tak my mamy szanować, wspierać i podziwiać swoich mężów. Wykonamy w ten sposób Bożą wolę, swoje zadanie gdyż do tego zostałyśmy powołane jako żony. Nie dajmy się egoizmowi i wątpliwym wzorcom tego świata. Módlmy się abyśmy potrafiły być pomocą dla swoich mężów.
Mama


***
Droga Córeczko,
kiedy staniesz się żoną, Bóg postawi przed Tobą wielkie zadanie do wykonania: być pomocą dla swojego męża. Oznacza to wspierać go, zachęcać, szanować, rozeznawać, co jest mu potrzebne, czynić dla niego dobro, być dla niego. To jest właśnie miłość, dzięki której Twój mąż będzie wzrastał i kochał Cię coraz bardziej... a Ty będziesz spełniona i szczęśliwa.
Twoja Mama

wtorek, 25 lutego 2014

Świadectwo Glorii Polo na temat Sakramentu Małżeństwa

Czy słyszeliście o przypadku kolumbijskiej katoliczki i dentystki Glorii Polo,
która w 1995 została trafiona przez piorun przed Uniwersytetem Narodowym w Bogocie?

Przeżyła śmierć kliniczną, regenerację spopielonego ciała nazwała wręcz wskrzeszeniem i wróciła opowiadając, że widziała Jezusa, Niebo, Czyściec i Piekło.
ŚWIADECTWO GLORII POLO N.T.

SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA:

"Chciałabym wam również opowiedzieć o wielkiej łasce płynącej z sakramentu małżeństwa. Gdy ktoś przyjmuje w Kościele sakrament małżeństwa i mówi swoje „tak” i tym samym zobowiązuje się dochować wierności, być wiernym w dobrych i złych chwilach, wtedy obiecuje to samemu Bogu Ojcu. On jest tym jedynym świadkiem, gdy składamy sobie obietnice. Gdy umrzemy, ujrzymy ten moment zapisany w naszej Księdze życia. Widziałam, jak para małżeńska w owym momencie spowita jest niewymownie piękną, złocistą poświatą. Bóg Ojciec zapisuje te słowa złotymi literami w naszej Księdze życia. Kiedy później przyjmujemy Ciało i Krew naszego Pana, zawieramy przymierze z Bogiem i z osobą, którą sobie wybraliśmy na małżonka/małżonkę, z którą chcemy dzielić całe życie. Kiedy oznajmiamy naszą wolę, te słowa są zobowiązaniem nie tylko wobec partnera, ale i wobec Trójcy Przenajświętszej.Pan pozwolił mi zobaczyć, jak w dniu mojego ślubu, gdy mój mąż i ja przyjęliśmy Komunię św., nie byliśmy tylko my dwoje, lecz troje: my i Jezus. W chwili bowiem, gdy przyjmujemy Komunię św., Pan tak nas jednoczy, że jesteśmy jedno. Bierze nas do Serca i w Jego Sercu stajemy się jedno. Razem z Jezusem tworzymy świętą trójcę. „Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!”[5]. I teraz pytam: kto jest w stanie rozdzielić taką JEDNOŚĆ? Nikt! Nikt, moi bracia i siostry w Chrystusie Panu, nikt nie może rozbić tego przymierza. Naprawdę nikt, po tym jak Bóg je pobłogosławił. I nie wyobrażacie sobie także, jakie błogosławieństwo spoczywa na parze osób dziewiczych zawierających związek małżeński!Ujrzałam również ślub moich rodziców. Gdy mój ojciec wkładał mojej matce pierścionek na palec, a ksiądz ogłaszał ich mężem i żoną, Pan przekazał ojcu laskę pasterską, promieniejącą Światłem, która była u góry zgięta. To jest łaska, którą Pan daje mężowi. To prezent autorytetu Boga Ojca, aby mąż mógł opiekować się małą trzódką swojej rodziny – którą są dzieci, zrodzone w małżeństwie – aby bronił małżeństwa i dzieci przed wieloma niebezpieczeństwami, na jakie narażona jest rodzina.Mojej matce Bóg Ojciec dał coś podobnego do ognistej kuli i umieścił ją w jej sercu. Oznacza ona miłość Ducha Świętego. Zobaczyłam, że moja matka była bardzo czystą kobietą. Bóg był pełen radości.Nie jesteście w stanie sobie wyobrazić, jak wiele nieczystych duchów próbowało zaatakować mojego ojca w tamtym momencie. Te duchy wyglądały jak larwy, jak pijawki.Musicie wiedzieć, że gdy ktoś ma pozamałżeńskie stosunki płciowe, to wówczas te nieczyste duchy uczepiają się natychmiast tej osoby, oblepiają ją wszędzie, zaczynają od genitaliów, biorą w posiadanie ciało, hormony, osadzają się w mózgu, zajmują przysadkę mózgową, grasicę i wszystkie ważne miejsca organizmu ludzkiego oraz rozpoczynają produkcję wielkiej ilości hormonów, które pobudzają niskie instynkty. Przekształcają dziecko Boże w niewolnika żądzy, instynktów, pożądania seksualnego. Czynią z niego człowieka, o którym mawia się, że używa życia. A my mówimy tak lekkomyślnie: raz się żyje... ale to „raz” pociąga za sobą gorzkie konsekwencje... Gdy para małżeńska jest dziewicza, Bóg jest szczególnie uwielbiony. Bóg zawiera z nimi święte przymierze i błogosławi ich seksualność[6]. Seksualność bowiem nie jest grzechem. Bóg dał ją jako błogosławieństwo. Tam, gdzie małżeństwo zawierane jest przed Bogiem, tam jest On obecny, także w łożu małżeńskim. W sakramentalnie zawartym małżeństwie osoby udzielają sobie łask Bożych w intymnym obcowaniu, a w związku niepobłogosławionym brudzą się wzajemnie swoim grzechem.Bóg raduje się, gdy może im towarzyszyć w ich nowym życiu. Bóg i taka para tworzą jedność. Szkoda, że wiele małżeństw nie wie tego i nie myśli o tym. Gdy bierze się ślub w kościele jedynie z tradycji, nie wierząc w ten sakrament, błogosławieństwa nie ma.Wielu myśli podczas ceremonii o tym, aby jak najszybciej się skończyła, aby można było wreszcie świętować, jeść, pić, bawić się i wyjechać na miodowy miesiąc. Zapominają o Panu. Tak jak ja wtedy uczyniłam i zostawiłam Go samego. Do głowy mi nie przyszło, aby zaprosić Pana do mojego nowego domu, do mojego nowego życia. On tak bardzo lubi być zapraszanym do przebywania z nami, we wszystkich sytuacjach życiowych, radosnych i mniej radosnych. Chce, abyśmy odczuli Jego obecność. Wprawdzie jest obecny z racji sakramentu małżeństwa, lecz byłoby piękniej, gdybyśmy byli świadomi Jego obecności.I ja nie zaprosiłam Go, aby po moim weselu przybył do mojego domu. Zostawiłam Go w kościele. Potem spędziłam mój miodowy miesiąc i w ogóle nie myślałam już o Nim. Wróciłam do domu, a On smutny pozostał na zewnątrz i w ogóle nie zwracałam na Niego uwagi, nie zapraszałam do siebie.Jak dobrze byłoby dla małżonków, gdyby byli świadomi Jego obecności i nie popełniali tego samego błędu, jaki ja wtedy popełniłam. Przy ślubie moich rodziców najpiękniejsze było to, że Bóg przywrócił memu ojcu wszystkie łaski, które stracił z powodu swego rozpustnego życia. Bóg uczynił to z miłości do mojej matki, jego żony, która jako dziewica zawarła związek małżeński. Bóg uleczył przez to zbrukaną seksualność mojego ojca i cały związany z nią nieporządek hormonalny. Ojciec jednak był bardzo „męski” – istny macho – i jego przyjaciele zaczęli go znowu zatruwać i zwodzić, mówiąc mu, aby nie dał się wodzić za nos żonie. Szybko go przekonali do powrotu do wcześniejszego trybu życia. Okazał niewierność powierzonej mu żonie, mojej matce, już w 14 dni po swoim weselu. Dał się zaciągnąć do domu publicznego, by udowodnić przyjaciołom, że jest panem siebie i że nie będzie pantoflarzem.I wiecie, co się stało z laską pasterską, którą otrzymał od Pana? Demon mu ją zabrał. I wszystkie te brudne złe duchy powróciły i przykleiły się do niego. Mój ojciec przeobraził się z pasterza rodziny w wilka, który nie chronił już rodziny, a otworzył demonom drzwi na oścież i stał się postrachem całego domu.Mój ojciec powiedział we łzach po tamtej stronie: „Dzięki mojej cudownej żonie, twojej matce, która modliła się przez 38 lat za mnie o moje nawrócenie i prowadziła przykładne życie jako ofiarna matka, zostałem uratowany przed piekłem.” Moja matka modliła się przez 38 lat za mojego ojca, który prowadził zepsute i cudzołożne życie, także z winy dziadka, który zabrał go jako 12-latka ze sobą do domu uciech, aby „zrobić z niego mężczyznę”. A wiecie, jak modliła się zawsze moja matka przed Najświętszym Sakramentem? Mówiła: „Panie, Boże mój, wiem i ufam, że nie pozwolisz umrzeć Swojej służebnicy, zanim nie ujrzę nawrócenia mojego małżonka. Proszę Cię nie tylko za moim mężem, a błagam Cię również, abyś wspierał wszystkie te biedne kobiety, które znajdują się w tej samej nieszczęśliwej sytuacji, co ja. Szczególnie proszę Cię za tymi kobietami, które oddają się mocy wróżbitów, czarnoksiężników i innych narzędzi magii oraz sił demonicznych. Proszę Cię za wszystkimi tymi, które w ten sposób sprzedają demonom swoje dusze i dusze swoich dzieci, zamiast trwać przed Najświętszym Sakramentem: przed Tobą, zamiast modlić się tutaj i Cię uwielbiać. Proszę Cię także za nimi. Wspieraj je wszystkie i uwolnij je z więzów Złego!”Tak modliła się moja matka. I wiecie, dlaczego zawsze kochałam swego ojca? Ponieważ moja matka była dobrą kobietą, która nas nigdy, ani trochę, nie skłaniała do tego, by kogoś nienawidzić, nawet ojca, mimo że dawał jej ku temu powody. Czasami moja matka mawiała do mnie, że miała widzenie i widziała, że po każdym ciężkim grzechu ziemia się otwiera i połyka daną duszę. Często naigrywałam się z tych jej opowiadań i nazywałam ją głupią i naiwną. Mówiłam często do niej: „Wiesz co, Bóg mi właśnie pokazał, jak otwarła się ziemia i połknęła tatę.” Mówiłam to, nawiązując do jej wypowiedzi dotyczących ciężkich grzechów.Ale w tym drugim świecie stało się dla mnie jasne, że moja matka naprawdę miała mistyczną wizję. Odpowiedziała mi tak: „Tak, moja córko, widziałam twego ojca. Był spętany przez diabła, który chciał go zaciągnąć do otchłani. Ale musisz wiedzieć, że owiłam go natychmiast moim różańcem i zaciągnęłam do kościoła przed Najświętszy Sakrament. To była ustawiczna walka. Szatan chciał go zaciągnąć w dół swymi pętami, a ja swoim różańcem ciągnęłam go z powrotem w górę. I kiedy wreszcie przyprowadziłam go do kościoła, rzekłam do Pana: ‘Oto przyprowadzam Ci go i ufam, że Ty go uratujesz.’”Mój ojciec nawrócił się osiem lat przed śmiercią. Z głęboką skruchą prosił Boga o przebaczenie, a miłosierny Bóg odpuścił mu. Mój ojciec jednakże nie odpokutował swoich czasowych kar za grzechy. Wprawdzie żałował, wyspowiadał się i otrzymał rozgrzeszenie, ale nie miał okazji odbyć pokuty. Dlatego znajdował się w czyśćcu, aż po szyję w tym cuchnącym bagnie, które już wcześniej opisałam.Pokutowanie za popełnione grzechy i zadośćuczynienie to jedna z tych rzeczy, o których tak łatwo zapominamy. Właściwie bardzo mało o tym myślimy. Poza tym sami z siebie bardzo mało możemy zadośćuczynić. Ale Jezus w Najświętszym Sakramencie może nam udzielić łaski odpokutowania. Gdy Go odwiedzamy w Najświętszym Sakramencie i uwielbiamy Go, otrzymujemy często ten dar pokuty, zadośćuczynienia za skutki naszych grzechów. W tym drugim świecie Bóg ukazuje nam, jak nasze grzechy wpływają na innych. Cierpi On bardziej z powodu skutków naszych grzechów dotykających inne osoby, aniżeli z powodu samego grzechu. Skutki te są zazwyczaj bezpośrednim atakiem na miłość. Bóg sam w Sobie jest miłością.Eucharystia i adoracja Najświętszego Sakramentu to jedyna droga, która nas bezpośrednio prowadzi do Nieba. Zapamiętajcie to! To bardzo ważne dla nas wszystkich.Gdy ktoś zdradza swojego współmałżonka, zdradza Pana Boga. Łamie obietnicę, którą złożył Bogu i swojemu partnerowi w dniu ślubu. Jeśli ktoś zamierza nie dotrzymać obietnicy małżeńskiej, niech lepiej nie zawiera związku małżeńskiego. Pan mówi do nas: „Jeśli jesteś niewierny, sam siebie potępiasz. Jeśli nie jesteś wierny, to się nie żeń.” Pan mówi: „Moje dzieci, proście Mnie o to, byście mogły być wierne swojemu współmałżonkowi, byście mogły być wierne waszemu Bogu.”Ile szkód i cierpień doświadcza małżeństwo z powodu niewierności! Gdy np. mężczyzna idzie do domu publicznego albo rozpoczyna romans z sekretarką, to pomimo prezerwatywy zaraża się wirusem. Wtedy nie pomoże żadna kąpiel. Wirus nie ginie i później, gdy przychodzi do swej żony, przenosi tego wirusa na nią i ten zagnieżdża się w pochwie lub w macicy, a później rozwija się z tego rak. Tak, rak! Kto więc odważy się twierdzić, że cudzołóstwo nie zabija?! I jakże wiele kobiet, które dopuściły się cudzołóstwa, boi się, że zostanie odkryty ich cudzołożny związek, i chcą usunąć dziecko! Zabijają niewinnego człowieka, który nie może jeszcze ani mówić, ani się bronić. To zaledwie kilka przykładów nieprzewidzianych konsekwencji grzechów, krótkiej chwili przyjemności.Cudzołóstwo zabija na różne sposoby. I mamy jeszcze czelność skarżyć się na Boga, atakować Go i zrzucać na Niego winę, gdy rzeczy nie mają się tak, jakbyśmy tego chcieli, gdy mamy problemy, gdy nas nawiedzają choroby. To my fundujemy sobie nieszczęście i ściągamy je na siebie naszymi grzechami. Za grzechem stoi zawsze przeciwnik, szatan. Otwieramy mu drzwi, gdy ciężko grzeszymy. A gdy spotyka nas jakieś nieszczęście, wtedy Boga obarczamy odpowiedzialnością za to. Biada temu, który próbuje zniszczyć małżeństwo. Gdy ktoś rujnuje małżeństwo, uderza w skałę, którą jest Jezus. Bóg chroni małżeństwo, nigdy w to nie wątpcie!Chciałabym wam też jeszcze powiedzieć, że musicie dobrze uważać na wszystkich teściów, którzy mieszają się do małżeństwa dzieci, aby zniszczyć związek, zaszkodzić relacji małżonków, siejąc nieufność, uważając się za kogoś mądrzejszego. Nawet jeśli nie lubicie swojej synowej lub zięcia, czy słusznie czy nie, nie mieszajcie się w ich związek. Lepiej pomódlcie się za to małżeństwo. Oboje są już w małżeństwie i nic już nie można zrobić. Jedyną rzeczą, którą możecie uczynić, to modlitwa za nich. Módlcie się za to małżeństwo i milczcie. I ofiarujcie Panu swoje milczenie, które być może nie przychodzi wam łatwo. Wiele kobiet się potępiło, gdyż mieszały się do małżeństwa swoich dzieci. To bardzo ciężki grzech. Gdy zauważacie, że coś nie jest w porządku, że jedno z nich grzeszy przeciwko małżeńskiej obietnicy, zamilknijcie i módlcie się. Proście Boga za nimi, proście Boga o pomoc. Możecie również porozmawiać z obojgiem i prosić ich, aby ratowali swe małżeństwo, aby brali pod uwagę swe dzieci, gdyż małżeństwo jest po to, aby kochać, obdarzać się i wzajemnie sobie przebaczać. Trzeba walczyć o małżeństwo, ale nie poprzez mieszanie się i ustawianie się po jednej stronie barykady."

CAŁE ŚWIADECTWO MOŻNA ZNALŹĆ TUTAJ