czwartek, 8 stycznia 2015

Otrzymane łaski

Patronką naszej grupy jest Matka Boża Trzykroć Przedziwna z Szensztatu. Wśród uczestniczek naszych spotkań peregrynuje Jej wizerunek. Jedna z żon postanowiła podzielić się z nami otrzymaną łaską. 

Ostatnio gościł w moim domu obraz Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej z Szensztatu. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do kwestii goszczenia tego obrazu, bo sądziłam, że Maryja jest wszędzie i nie muszę brać do domu jej wizerunku, aby była obecna w mojej rodzinie. Jednak ku mojemu miłemu zaskoczeniu, Maryja z Szensztatu, bardzo zadziałała, wysłuchała próśb, jakie do Niej kierowaliśmy wraz z moim mężem i rozwiązała pewien problem, w sposób dla nas nieprawdopodobny. Teraz bardzo zachęcam wszystkich do goszczenia obrazu Maryi Trzykroć Przedziwnej z Szensztatu.

wtorek, 6 stycznia 2015

Aby doszło do spotkania...

Tych kilka słów, które napiszę poniżej powstało pod tchnieniem 
pewnego dominikanina w dzień Uroczystości Trzech Króli.
Ojciec mniej więcej przekazał taką myśl:
Boże Narodzenie jest świętowaniem przychodzenia Jezusa. I On jest obecny w Eucharystii, Sakramencie Spowiedzi, modlitwie i drugim człowieku. Bóg zrobił krok: przyszedł i przychodzi wciąż.
Uroczystość Trzech Króli mówi o trudzie jaki muszą pokonać Mędrcy, by doszło do spotkania. 
I na nic byłoby ich wędrowanie, gdyby nie było Bożego Narodzenia. Ale też nie mogłoby dojść do spotkania, gdyby Mędrcy nie wyruszyli w drogę.



Zaświtało mi w głowie, że ta historia bardzo pasuje do małżeństwa i nadało drugie dno temu świętu i Słowu dziś czytanemu. Pochód Trzech Króli stał się zachętą do tego, by wyruszyć w drogę do spotkania ze współmałżonkiem.

Czasem spotkanie w małżeństwie wydaje się niemożliwe. Owszem może tak być jeżeli nie wyjdę do mojego męża. Czasem może to być długa, pełna niewiadomych i wątpliwości droga, którą trzeba przebyć. Od tych Wędrowców ze Wschodu można nauczyć się:

mądrości, cierpliwości, wrażliwości, posłuszeństwa - oni czytali mądre księgi i kiedy nastał znak wyruszyli - może i ja mogę postudiować księgi, aby lepiej zrozumieć męża, podszkolić się z komunikacji; ja jako żona przez złożenie przysięgi małżeńskiej jestem zobowiązana nie opuścić go aż do śmierci, mam być wrażliwa i gotowa do spotkania;

wytrwałości, przebiegłości i umiejętności rozpoznawania złego - Mędrcy rozpoznali nieuczciwe zamiary Heroda, nie ulegli jego prośbie i inną drogą wracali ze spotkania z Jezusem - może mi jako żonie trzeba szukać innych dróg do męża  i nie dawać się zwieść pokusom, że spotkanie z nim jest niemożliwe.  Złemu własnie o to chodzi, rozbić małżeństwo, by je zniszczyć. Na pewno, kiedy uda się pokonać różne przeszkody, trudy, zwątpienia. Jeżeli dojdzie do naszego spotkania będziemy wtedy wracać przemienieni inną, nową drogą.

Aby doszło do spotkania, trzeba wyruszyć.

opracowała E






poniedziałek, 5 stycznia 2015

Spotkanie 7 styczeń 2015

Witajcie w Nowym Roku. 

Spotkanie Żon zaczniemy Mszą św. 7 stycznia 2015 o godz. 16.00 w Kościele Uniwersyteckim we Wrocławiu.
Na Mszę zapraszamy Was wszystkie żony, które chcecie modlić się za Wasze małżeństwo, mężów i sprawy dla Was ważne.

Po Mszy ok. 17.00 odbędzie się spotkanie w Fundacji Evangelium Vitae z dzieleniem.

Czytamy rozdział ,,Czy jestem skłonna zmienić swoją postawę" i odpowiadamy na pytania ze stron 272-274 czyli dzień 1,2 i 3. 
Dla chętnych ,,Moc modlitwy żony" strony 134-139 rozdział ,,Jego reputacja".

Jeżeli chcesz uczestniczyć w spotkaniu, zapowiedz się na adres mailowy
wymazona@gmail.com
Możesz przyjść nawet jeśli nie czytałaś książki.

Do zobaczenia niebawem

czwartek, 1 stycznia 2015

Kiedy jestem dla męża koroną - refleksje po spotkaniu żon.

Jestem koroną dla mojego męża:

Gdy obdarzam go dobrym słowem. Nie doceniamy mocy dobrego słowa, nie tylko w stosunku do męża, ale i do innych. Czasem jedno dobre słowo i pisklę może przemienić w orła.

Gdy doceniam męża publicznie.

Jeżeli okazuję mu, że to, co zrobił dla mnie sprawia mi ogromną przyjemność.

Gdy nasze dzieci wiedzą, że jest bohaterem.

Gdy wie, że jego zdanie się liczy. Gdy jest jakiś problem zawsze pytam najpierw męża o zdanie, a jeżeli sama mam jakieś rozwiązanie pytam, co o tym sądzi.

Gdy słuchacze wiedzą (ja jako żona to podkreślam), że to co mówi mąż jest naprawdę ważne.

Gdy nie krytykuję męża w towarzystwie.

Gdy wspierałam aktywnie męża. Kiedy on robi coś dla siebie ważnego, to ja biorę na siebie ciężar opieki nad naszymi dziećmi.

Gdy to, co robimy razem jest dla nas najważniejsze. Dziś mamy już dorosłe dzieci. Żałuję, że gdy były małe często uważałam, że ważniejsza jest jakaś praca niż wspólne wyjście na spacer z całą rodziną.

wtorek, 30 grudnia 2014

Czyńcie wszystko bez szemrania - refleksje po spotkaniu żon.

Gdy nachodzą mnie złe myśli staram się je odpychać i zająć się tym, co pozytywne- zło dobrem zwyciężaj to moje motto.  To, co mówię do męża ma  wpływ nie tylko na niego, ale również i na mnie.


Staram się nasze nieporozumienia powierzać Bogu, wcześniej próbowałam innej metody, na siłę chciałam zawsze wszystko wyjaśniać, argumentować, ale kończyło się to kłótnią i sytuacja zamiast się polepszyć pogarszała się.


W trudnych sytuacjach zawierzenie  to dla mnie słowo klucz.
Właśnie wtedy potrzeba cierpliwości, przestrzeni, czasu na przemyślenie. Postanowiłam dawać mężowi czas, ale okazało się, że ten czas mi bardziej jest potrzebny, aby się zdystansować i spojrzeć na konflikt z innej strony.

Ja też nie jestem idealna, mam słabości nad którymi muszę pracować. Dużo zależy od mojego nastawienia.  Nastawienie do męża może zmienić wszystko i nad tym chcę pracować.

Karmić się dobrym słowem, uczynkami, budować świat na bazie najważniejszego przykazania, bo to z miłości będziemy rozliczani. Mamy narzędzia, jak to robić: rachunek sumienia, częsta spowiedź, kontakt ze Słowem Bożym, rozeznawanie swojego powołania. Kto chce iść za  Mną musi wziąć krzyż na swoje ramiona, również o tym należy pamiętać.
Jezus oczekuje od nas miłości, ale On pierwszy tę miłość okazał, otwierając nam drogę do zbawienia.

Dążyć do prawdy, nie skupiać się na sobie i swoich wyobrażeniach i projekcjach. Nie chcę zakładać, że mąż ma złe intencje, ale staram się mówić mężowi, jak odbieram dane zachowanie.

Czasem trzeba mieć odwagę, aby nie narzekać na męża. U nas w pracy wszystkie żony narzekają na sowich mężów, gdy ja tego nie robiłam, nie podobało się to moim koleżankom.

Staram się skupić na tym, co dobre, na mocnych stronach mojego męża, za tym idzie inne myślenie. Gdy ciągle mówimy i myślimy coś złego to tak naprawdę krzywdzimy siebie.

Uderzyły mnie słowa piosenki Arki Noego: każda nawrócona jest zadowolona, każda święta chodzi uśmiechnięta - czy to nie jest dokładna wskazówka dla nas? Jak wspomina autorka książki, jeżeli będziemy karmić się złymi myślami, one też zawładną naszym sercem (garbate in, garbate out - jak w komputerze wkładasz śmieci, wyjdą śmieci).  Nie chcę, aby mój mąż myślał o sobie, jako o jakimś nieudaczniku, a moje narzekanie właśnie do tego może doprowadzić.

Na co dzień nie myślę o tym, że mój mąż potrzebuje akceptacji, zadanie z bransoletką przypomniało mi o tym. Uświadomiłam sobie również, że w sposób oczywisty oczekuję akceptacji od męża, a samą nie zawsze mnie na to stać.

To byłby prawdziwy sukces, aby chociaż raz nie przełożyć bransoletki w ciągu dnia.

Panie Ty wiesz, jakie są moje słabości, ożywiaj Ducha cierpliwości, pokaż mi moje priorytety i spraw, bym umiała wg nich żyć.

Jezu cichy i serca pokornego uczyń serca nasze według serca swego.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia




Drogie Żony
Życzymy Wam Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia, 
aby Jezus pomógł każdej z Was stawać się najpiękniejszą wersją siebie 
i perłą dla swojego męża. 
A Matka Boża Trzykroć Przedziwna 
niech pomaga w wewnętrznej przemianie. 

czwartek, 11 grudnia 2014

Spotkanie grudniowe 2014

Najbliższe spotkanie odbędzie się 

17 grudnia o godz. 17.00

tym razem wyjątkowo będzie w salce parafialnej przy ulicy 
pl. Biskupa Nankiera 16a

Zapraszamy